Vim powered
mozilla.org
Valid HTML 4.01!
Valid CSS!


Życie na Wyspach Kanaryjskich.

Zdecydowałem że opiszę jak się żyje na Kanarach aby rozwiać wszelkie mity i rozjaśnić obraz sytuacji. Może to pomóc komuś, kto jest w takim samym położeniu w jakim byłem ja, zanim tu przyjechałem w 2004 roku. Sam się wtedy zastanawiałem jak właściwie jest na Kanarach. Nie potrafiłem sobie tego wyobrazić pomimo, że poczytałem sporo na temat tego pięknego miejsca leżącego pod afrykańskim słońcem. Jak jednak mówią, dopóki się czegoś nie zobaczy i nie spróbuje, to się nie wie. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że teraz już co nieco wiem :-) Opiszę tylko Gran Canarię, jednak na wszystkich wyspach jest trochę podobnie. Chciałbym aby był to pewnego rodzaju przewodnik, tyle że nie turystyczny, a bardziej dla kogoś kto rozważa wyjazd lub już tu jest.

Środowisko naturalne

Wyspa jest ogromna, właściwie będąc w jakimkolwiek jej punkcie nie widać wcale, że to wyspa. Rozciąga się od horyzontu do horyzontu, przekątna wyspy to około 70 kilometrów, więc całkiem sporo. Jest bardzo górzysta, ponieważ Kanary są wyspami pochodzenia wulkanicznego, to znaczy że powstały na skutek wybuchu przed milionami lat wulkanu, który wypiętrzył w tym miejscu ziemię, tworząc góry wystające z oceanu.

Płaski jest tylko pas ziemi w pobliżu wybrzeża i to nie we wszystkich miejscach wyspy. W mieście Las Palmas de Gran Canaria już kilometr - dwa od brzegu oceanu grunt zaczyna piąć się w górę. Nie przeszkadza to oczywiście w powstawaniu zabudowy. Niektóre osiedla zbudowane są wręcz na stromych stokach wzgórz. I to tak gęsto, że czasem wychodząc z domu, prawie wchodzi się na dach domu poniżej. Widząc to po raz pierwszy byłem zdumiony.

Co do przyrody to wyspa nie jest zbyt zielona z powodu bardzo rzadkich opadów deszczu. Zieleni dużo jest tylko tam gdzie się sztucznie nawadnia. Jeśli ktoś ceni sobie trawniki i lasy to się zawiedzie. Lasów sporo jest za to w wyższych partiach wyspy, bardziej w centrum. Średnia opadów jest tam wyższa a temperatury niższe, co sprzyja zieleni.

Pogoda i klimat, coś czego się nie da przemilczeć mówiąc o Kanarach. Latem jest ciepło, czasem gorąco. Temperatury od czerwca do września wahają się pomiędzy 23 - 30 stopni w dzień i 20 - 22 w nocy. Zimą jest ciepło a czasem chłodno. Zimno nigdy! Temperatury w dzień oscylują pomiędzy 19 - 23. W nocy bywa pomiędzy 15 - 18 stopni Celsjusza. Najzimniej jest w styczniu, bo dosyć często pada, choć właściwie to rzadko pada tak naprawdę, przeważnie kropi bądź siąpi. Wystarczy jednak że wyjdzie słońce i już robi się polskie lato, czyli 24 stopnie. Nie na darmo więc mówią że to wyspy wiecznej wiosny, czy też wyspy szczęśliwe. Może co do temperatur nie jestem zbyt precyzyjny, ale piszę tak "z kapelusza" bo nie robiłem notatek :-)

Występuje tu też pewne zjawisko związane z wiatrem. Czasem przygania on tutaj pył piaskowy znad Afryki (Sahara). Nie widać go gołym okiem, jednak jeśli spojrzysz kilkaset metrów przed siebie, to odnosisz wrażenie że widać jakby lekko przez mgłę. Nie zawsze oczywiście. No i widać to też na samochodach, ponieważ pył ten się na nich osadza. Zjawisko to nazywa się kalima. Mówią tu, że niektórzy są na nią uczuleni, na szczęście znam sporo ludzi i nikt z nich nie narzeka na zdrowie. Jest jeszcze jeden "wstydliwy" temat o którym się nie mówi w przewodnikach turystycznych. Mieszka tu z nami - ludźmi sporo karaluchów. Klimat jest ciepły, więc mają one dobre warunki do życia. Biegają czasem po chodnikach, jednak można się do nich przyzwyczaić. Nie gryzą, nie przenoszą chorób, tyle tylko, że nie wszystkim odpowiada ich "uroda" :-)

Sprawy cywilizacyjne

Coś co dręczyło mnie przed przyjazdem, czyli jak wygląda tutaj sprawa ucywilizowania. Więc jest dobrze, drogi w porządku, miasto ładne. Niestety, psie kupy na chodniku zdarzają się i tutaj. Miasto jest stare, jednak sporo jest też nowego budownictwa. Samochodów jest dużo, jednak wiatr przegania zanieczyszczenia w stronę oceanu. Ogólnie można powiedzieć, że nie jest gorzej niż w jakimkolwiek mieście europejskim. To jednak co jest lepsze, to kwestia bezpieczeństwa. Spokojnie można chodzić po mieście nawet nocą, bez obawy że się zostanie napadniętym. Nie oznacza to, że można się czuć bezkarnym i zostawiać portfel na stoliku kawiarni idąc do ubikacji. Złodziejstwa trochę jest i tutaj, jednak myślę że mniej niż gdzie indziej. Mniej jest też kradzieży samochodów, a nawet gdy się zdarzy, to małe jest prawdopodobieństwo, że auto opuści wyspę. Już prędzej znajdziesz je porzucone gdzieś w innej części miasta.

Lecznictwo

Trochę gorzej natomiast przedstawia się sprawa lecznictwa publicznego. Do lekarza specjalisty z reguły trzeba się zapisywać z dużym wyprzedzeniem, a w niektórych przypadkach czeka się nawet miesiącami. No chyba że sprawa jest pilna i nie może czekać, to przyjmą Cię od razu. Miałem już do czynienia z tutejszym szpitalem i muszę przyznać że udzieloną opiekę oceniam pozytywnie (chirurgia urazowa).

Edukacja

Co do szkolnictwa, to jest podobnie jak w całej Hiszpanii, poziom jest raczej niższy niż w Polsce. Chociaż dla dzieci to chyba lepiej, bo myślę że nie jest dobrze przesadnie forsować młode umysły. W końcu dzieciństwo to dzieciństwo. Moje dzieciaki chodzą do tutejszej podstawówki (colegio) i mimo że początkowo nie znały języka to jednak jakoś sobie radzą. Szkolnictwo jest obowiązkowe i bez względu na to czy masz pozwolenie na pobyt czy nie, szkoła musi przyjąc Twoje dzieci.

W przypadku szkolnictwa uniwersyteckiego, też nie jest źle. Jest tutaj znany i cieszący się prestiżem Uniwersytet Międzynarodowy Las Palmas (Universidad Internacional de Las Palmas), na którym studiują także Polacy w ramach programu wymiany studenckiej ERASMUS. Jest też Universidad de Las Palmas, czyli normalna uczelnia dla tutejszych.

Jeżeli chcesz uczyć się tu języka hiszpańskiego, to masz do wyboru: prywatne szkoły, w których płaci się sporo, finansowaną przez Rząd Kanaryjski szkołę językową (Escuela Oficial de Idiomas) oraz bezpłatne kursy organizowane przez Czerwony Krzyż (Cruz Roja Española). Możesz też uczyć się sam "na ulicy", jednak w ten sposób Twój hiszpański będzie kiepściutki.

Transport

Komunikacja miejska, to sieć linii żółtych autobusów (tzw. guaguas) firmy "Guaguas Municipales", jeżdżących po całym mieście. Docierają wszędzie i kursują często. Są też zielone autobusy firmy Global, które jeżdżą po całej wyspie. Niestety nie ma tu ani kolei ani metra. Dobrym rozwiązaniem jest też wypożyczenie samochodu, oczywiście raz na jakiś czas. Można wtedy pojeździć trochę i pozwiedzać wyspę. Objechanie jej całej dookoła zajęło mi prawie cały dzień. Oczywiście z małymi przystankami w miejscach, gdzie widoki zapierały dech w piersiach. Wypożyczenie małego auta kosztuje od 27 Euro za jeden dzień i zawiera już obowiązkowe ubezpieczenie. Jeżeli wypożyczysz je na kilka dni, zapłacisz taniej.

Jeżeli zechcesz kupić własny, używany samochód, to szykuj się na to, że zapłacisz za niego drożej niż na kontynencie. Jeśli nowy, to ceny są podobne jak gdzie indziej. Ubezpieczenie kosztuje około 500 - 600 Euro rocznie, chyba że masz zniżki. Do uzyskania zniżki wystarczy już sam fakt, że prawo jazdy zrobiłeś ponad dziesięć lat temu. Aby zarejestrować swój nowy nabytek, musisz mieć status rezydenta (posiadać permiso de residencia). Paliwa są tańsze niż na kontynencie, za litr 95-ki zapłacisz trochę ponad siedemdziesiąt centów.

Komunikacja

Telefonia stacjonarna działa dobrze i nie jest droga. Operatorzy komórkowi to Vodafone (mój ulubiony), Amena i Movistar. Jeśli chodzi o Vodafone to zasięg jest wszędzie, nigdy nie miałem problemów. Ceny rozmów są na przeciętnym poziomie, podobnie jak w Polsce. Do Polski jednak warto dzwonić z tzw. lokutorio. Są to takie małe niby-sklepiki z budkami telefonicznymi wewnątrz. Dzwonisz normalnie i po skończeniu płacisz u obsługi. Często jest też w nich internet cafe. Najprzyzwoitsza znaleziona przeze mnie cena rozmów do Polski to cztery centy za minutę, darmocha. Jeśli chcesz z tego skorzystać, lokutorio to znajduje się na ulicy Bernardo de la Torre numer 37 (po schodkach w górę) w dzielnicy Guanarteme. Jest jeszcze tańszy sposób na dzwonienie do Polski. Możesz przeczytać o tym tutaj.

Aby założyć własną, stacjonarną linię telefoniczną wystarczy mieć konto w tutejszym banku i podpisaną umową wynajęcia mieszkania. Nie robią żadnych problemów, nawet nie musisz mieć pozwolenia na pobyt. Założenie linii trwa tydzień - dwa.

Internet? Najpopularnieszy jest ADSL (tak jak wszędzie). W Polsce nazwano to Neostradą, jednak to dokładnie to samo. Za łącze ADSL 1 mbps z Telefónica płaci się miesięcznie 39 Euro (ok. 150 zł.). Jest też parę firm konkurencyjnych, jednak tu na Kanarach ceny są wyrównane. Jest też parę miejsc w których można za darmo skorzystać z hotspota wi-fi, między innymi na plaży Las Canteras.

Praca i zakwaterowanie

Praca i zarobki? Nie jest rewelacyjnie. Jeśli nie znasz języka hiszpańskiego - leżysz i nawet angielski Ci nie pomoże. Z językiem jednak uda Ci się coś znaleźć. Nie oczekuj jednak cudów, średni zarobek tutaj to jakieś 800 Euro. Znam tutejsze dziewczyny, które pracują w sklepie za 650. No i najważniejsze w temacie pracy, to że od pierwszego maja 2006 my Polacy możemy tu już pracować legalnie.

Mieszkanie do wynajęcia znajdziesz łatwo, pełno jest ogłoszeń w oknach pustych mieszkań, więc wystarczy że połazisz trochę z zadartą głową, a znajdziesz numer telefonu do właściciela lub pośrednika. Jeżeli powiedzą Ci, że mieszkanie ma trzy pokoje, to według naszego polskiego standardu ma ono cztery. Po prostu salon (nasz stołowy) to dla nich nie pokój. Średnia cena wynajmu dwu - trzy pokojowego mieszkania to ok. 500 Euro na miesiąc. Można znaleźć trochę taniej i trochę drożej. Jeżeli mieszkanie wynajmujesz bezpośrednio od właściciela to musisz zapłacić z góry za jeden czynsz i dodatkowo tak zwaną entradę, czyli po naszemu kaucję w tej samej wysokości co czynsz. Jeżeli mieszkanie jest od pośrednika, to tak jak w Polsce dopłacasz jeszcze jedną bezzwrotną kwotę czynszu.

Jeżeli już wynajmiesz mieszkanie, to może się zdażyć, że będzie ono bez mebli. Dysponując gotówką rozwiążesz to łatwo, sklepy meblowe są co dwie ulice. Jeśli jednak z pieniążkami jest u Ciebie trochę gorzej, to jest też kilka sklepów z rzeczami używanymi. Możesz tam kupić praktycznie wszystkie sprzęty a nawet ubrania. Trzy takie sklepy które znam, znajdują się na ulicach Guanarteme i Pedro Infinito (dzielnica Schamann).

Koszty życia? Za prąd płaci się zależnie od zużycia, ja płacę 50 Euro co dwa miesiące. Za wodę trochę mniej. Żywność jest droższa niż w Polsce, jednak niektóre rzeczy kupisz za podobną cenę czy nawet taniej. Ogólnie więc można powiedzieć, że za wesoło nie jest. Jeżeli pracują dwie osoby, to da się żyć całkiem spokojnie, jednak będąc samemu ciężko będzie związać koniec z końcem. Chyba że uda Ci się wynająć tani pokój. Płaci się za to ok. 150 - 200 Euro na miesiąc.

Zakupy

Czyli gdzie kupować, żeby było dobrze i tanio. Zależy co, jeśli jedzenie to musiałbyś pogadać z moją żoną :-) Wiem tylko, że ona kupuje w sieciach SPAR, Hiperdino i Mercadona. Jest też tzw. Mercado Central, czyli hala targowa, gdzie tanio kupisz warzywa i owoce. Jeżeli chodzi o resztę rzeczy, to polecam hipermarket Carrefour, który znajduje się w centrum handlowym Las Arenas. Ewentualnie hipermarket Alcampo (Auchan), jednak znajduje się on nie w Las Palmas a w Telde, czyli ponad dwadzieścia kilometrów szosą. W przypadku elektroniki masz do wyboru mnóstwo sklepików prowadzonych przez Hindusów. Znajdują się one w okolicy parku Santa Catalina. Ceny mają niskie, jednak jakość jest różna. Można się targować. Poza tym furorę robią sklepy "Wszystko po 1 Euro" czyli "mydło i powidło", prowadzone przeważnie przez Chińczyków. Będąc przy temacie zakupów dodam jako ciekawostkę, że w większości sklepów i urzędów aby coś załatwić, nie musisz ustawiać się w kolejce. Musisz natomiast wziąć papierowy numerek i czekać na swoją kolej pilnując zawieszonego pod sufitem wyświetlacza. Wygodne rozwiązanie i pozwala wyjść na chwilę, jeśli przed Tobą jest jeszcze sporo osób.  

Pozwolenie na pobyt

Chcesz zalegalizować swój pobyt? Jako Polacy mamy prawo mieszkać i pracować w Hiszpanii, jednak musimy w tym celu załatwić parę formalności. Szykuj się więc na niezłe bieganie po urzędach i czas oczekiwania ponad cztery miesiące. Jak to załatwić? Dla przyjrzystości podzieliłem to na cztery etapy z których składa się cały proces. Tak to wygląda na Gran Canaria, w innych miejscach Hiszpanii może być trochę inaczej.

1. Do zalegalizowania pobytu potrzebujesz zameldowania. Aby je załatwić wystarczy, że pójdziesz z umową najmu mieszkania do urzędu miejskiego (Ayuntamiento). Tam wypełnisz formularz i po trzech dniach dostaniesz zaświadczenie o zameldowaniu (certificado de empadronamiento), za które zapłacisz kilka Euro.

2. Potem zabierasz to zaświadczenie, dwa zdjęcia, kopię paszportu (strona z danymi i zdjęciem) i idziesz do Delegación del Gobierno na Plaza de la Feria. Prosisz o numerek do pokoju numer trzy (dla petentów z Unii Europejskiej). Wypełniasz dwa formularze, dołączasz to co przyniosłeś ze sobą i dostajesz potwierdzenie. Po odbiór każą Ci się zgłosić gdy przyjdą pocztą dokumenty potwierdzające nadanie statusu rezydenta. Może to trwać około trzech miesięcy.

3. Z tymi kwitami idziesz do jakiegokolwiek banku i wpłacasz niecałe siedem Euro. Później wracasz do Delegación del Gobierno, pokój numer trzy. Babka zabierze to co dała Ci wcześniej i to co przyszło pocztą. W zamian da Ci inny kwitek i skieruje na policję. Nie przejmuj się, to w tym samym budynku. Tam pokazujesz to co dostałeś w pokoju numer trzy. Wezmą Twój podpis, odcisk palca, dadzą w zamian kolejny kwitek i każą wrócić za 30 - 40 dni.

4. Posłusznie więc wracasz po tym czasie i dostajesz nową, pachnącą kartę identyfikacyjną w kolorze blue. To Twoja wymarzona tarjeta de residencia, z którą załatwisz wszystko (no, może prawie wszystko) w urzędach oraz otrzymasz sporą zniżkę (ok. 40 - 50%) na niektóre środki transportu.

Bank

Konto w banku możesz założyć nawet bez pozwolenia na pobyt. Wprawdzie tylko niektóre banki się na to zgadzają i tylko po wpłaceniu kilkuset Euro, ale jest to możliwe. Wiem, że na pewno załatwisz to w BBVA i Santander, które są chyba najbardziej znanymi w Hiszpanii bankami. Jeśli natomiast masz pozwolenie na pobyt to przyjmą Cię wszędzie.

Rodacy

Co do Polaków to jest nas tu całkiem sporo. Ja osobiście znam co najmniej piętnaście osób, nie licząc mojej rodziny. Są też polscy księża, więc jeśli chcesz wziąć ślub po polsku lub ochrzcić dziecko, to myślę że da się to załatwić. Znam też jednego polskiego lekarza, który pracuje w pewnej tutejszej klinice.

Tubylcy

Przekrój tutejszej ludności jest właściwie trudny do scharakteryzowania. Jest po prostu bardzo zróżnicowany, gdyż jest to pewnego rodzaju mieszanka narodowościowa. Większość stanowią Hiszpanie, choć potomkowie tych, którzy napłynęli tu podczas kolonizacji w piętnastym wieku obrażą się, że nazywa się ich Hiszpanami. Sami nazywają się Kanaryjczykami a Hiszpanami nazywają tych, którzy osiedlili się tu trochę później. Trochę to śmieszne ale tak właśnie jest, taki lokalny patriotyzm. To tak jakby mieszkańców USA dzielić na Amerykanów i ludność napływową :-) Poza tym jest tu sporo Marokańczyków, Afrykanów, Chińczyków, Niemców, Holendrów i Anglików. Oczywiście nie brakuje żadnej innej nacji. Nadmienić też trzeba, że wielu jest powracających z Ameryki południowej, czyli z Argentyny, Wenezueli czy też z Kuby. Otóż w wieku XVII i XVIII Wyspy Kanaryjskie przeszły poważny kryzys ekonomiczny i wiele kanaryjskich rodzin zmuszonych było do emigracji. Teraz jednak po zmianach gospodarczych duża ich część decyduje się na powrót.

Próbując jednak podsumować można stwierdzić, że ludzie są tu spokojniejsi i bardziej na luzie. Zapewne źródłem tego jest w pewnej mierze tutejszy ciepły klimat. Mówi się że mentalność tubylców jest taka trochę południowo-amerykańska, jednak trudno mi się do tego ustosunkować, ponieważ nie byłem w żadnym z krajów Ameryki Południowej. Na pewno ludzie mieszkający tutaj zachowują się inaczej niż Polacy czy Niemcy, jednak trudno mi to zdefiniować. Trzeba to zobaczyć i poczuć.

Uwagi

Co jeszcze? Jeśli coś mi się przypomni, to dopiszę. Jeżeli masz pytanie, to napisz do mnie.

Ilość czytań: 14066

Strona wygenerowana w 0.97 sekundy. © Camilo Zeta